poniedziałek, 13 maja 2013

 Louis
(ODTWARZAJCIE TO NA OKOŁO GDY CZYTACIE  http://www.youtube.com/watch?v=aNzCDt2eidg )
Louis
Wyobraź sobie, że jesteś szczęśliwą, zakochaną dwudziestolatką, poza tym ukochaną jednego z wokalistów słynnego brytyjskiego boysband'u One Direction Louisa. Wiele dziewczyn na całym świecie zazdrości ci chłopaka oraz czterech wspaniałych przyjaciół, z tego powodu wiele psychofanek zespołu cię nienawidzi, co ci bardzo przeszkadza ale nic ani nikt nie jest silniejszy od waszej MIŁOŚCI. Już wkrótce  będzie wasza 3 rocznica (odkąd jesteście razem parą). Twój ukochany nie chciał powiedzieć ci co przygotował na ten specjalny dzień ale zapewniał, że ci się spodoba, ufasz mu ponieważ zna cię jak mało kto.
(W końcu nadszedł ten dzień.) Od samego rana nie mogłaś się doczekać na przyjazd Tomlinson'a. Gdy brałaś prysznic, w lekko uchylonych drzwiach ujrzałaś przechodzący cień, od razu domyśliłaś się, że to twój słodki Brytyjczyk, natychmiast zakręciłaś wodę, nałożyłaś na siebie swój ulubiony niebieski szlafrok i wybiegłaś z łazienki z wielkim entuzjazmem. Gdy weszłaś do sypialni ujrzałaś na łóżku bukiet twoich ulubionych czerwonych róż a obok małą karteczkę. Wzięłaś liścik do ręki, pomyślałaś chwile i przeczytałaś jego treść
" DLA MOJEGO KWIATUSZKA KTÓREGO UŚMIECH PRZYĆMIEWA NAWET TYSIĄCE RÓŻ":D
Na twojej twarzy pojawił się szczery uśmiech, w tym momencie poczułaś zapach ulubionych perfum swojego ukochanego, poczułaś jego oddech na swojej szyi i jego ręce obłapiające cię w pasie. Przystojny brunet pocałował cię czule w szyje i powiedział:
-Witaj kwiatuszku
Gwałtownie obróciłaś się twarzą do Louisa i gorąco pocałowałaś go w usta po czym odpowiedziałaś:
-Witaj skarbie
I pocałowałaś go ponownie
-Piękne kwiaty. DZIĘKUJE!
-Wszystko dla ciebie słońce! A to jeszcze nie koniec niespodzianki na dziś.
Uśmiechną się szczerze i skierował się w stronę kuchni. Poszłaś się ubrać, pomalować, uczesać po czym dołączyłaś do swojego skarba  popijającego sok z pomarańczy. Siedzieliście bez słowa, wpatrzeni w siebie i czekaliście na chwile aż ktoś się odezwie, w końcu nie wytrzymałaś i się odezwałaś:
-To jaką niespodziankę na dzisiaj przygotował dla mnie mój skarb?
Lecz Tomlinson nie uległ twojej ciekawości i odpowiedział :
-Jak dotrzemy na miejsce to zobaczymy.
Na zegarze zbliżała się 20.00 chłopak wstał, łobuzersko się uśmiechną i spytał:
-Gotowa?
-Z tobą ?... Z tobą zaaaaawsze!!!
Odpowiedziałaś wpatrzona w chłopaka jak w obrazek. Wstałaś z krzesła i skierowałaś się w stronę drzwi. Wzięłaś ze stolika przy wyjściu papierosy, zapalniczkę i klucze, wyciągnęłaś z szafy kurtkę, ubrałaś buty po czym wyszłaś zatrzaskując z hukiem za sobą drzwi. Gdy wchodziłaś do czerwonego auta Louisa i odkładałaś na tylnie siedzenie ubranie wyciągnięte przed chwilą z garderoby, ku twojemu zdziwieniu ujrzałaś tam pleciony kosz i koc w czerwono-granatową kratę. Nie pytałaś o to ponieważ wiedziałaś, że i tak nie uzyskasz odpowiedzi. Po półgodzinie drogi dotarliście do starej, zniszczonej, już od lat nie czynnej fabryki czekolady. Nie wiedziałaś co chłopak planuje myślałaś, że zabłądził, lub znaleźliście się tam przypadkiem, może jakaś przerwa w drodze... Ale nie chłopak wysiadł zdecydowanym ruchem i podbiegł otworzyć ci drzwi po czym wziął kosz i koc, zamkną auto i zaczął cię ciągnąć w stronę strasznego budynku. Gdy doszliście do ogromnej, czerwono-wyblakłej, żelaznej bramy trochę się przeraziłaś, po chwili chłopak pchną z całej siły ogromne drzwi i spojrzał na ciebie zachęcająco kiwając głową w stronę wielkiego, ciemnego pomieszczenia w, którym nie było można nic zobaczyć po za ogromnymi, przeżartymi rdzą schodami. Spojrzałaś na niego i z lekkim strachem w oczach oznajmiłaś:
-To są chyba jakieś jaja? JA TAM NIE WEJDĘ TO MOŻE W KAŻDEJ CHWILI SIĘ ZAWALIĆ.
-Kochane przestań, przy mnie ci nic nie grozi, przecież wiesz, że nie zrobił bym nic co by mogło zagrozić twojemu życiu lub zdrowiu. NIE UFASZ MI???
-Ufam...
Odrzekłaś po czym z niechęcią weszłaś za nim do środka. Zdziwiłaś się gdy ukochany zaczął wchodzić po od początku przerażających cię schodach na dach. Zawahałaś się przez chwile lecz twoje wątpliwości zostały przerwane krzykiem przystojniaka, który był już w połowie drogi ku górze:
-Kochanie idziesz?
-Już idę!!
Po czym zrobiłaś pierszy krok w stronę dachu. Po chwili stałaś już na szczycie budynku, obróciłaś się i dostrzegłaś swojego wybranka rozkładającego kawałek dalej koc. Zmęczyłaś się wspinaczką więc postanowiłaś zrobić jedną z rzeczy które lubiłaś najbardziej (oczywiście zapalić). Ukochany zdenerwował się trochę widzą cię palącą ponieważ nie lubił gdy to robisz, dbał o twoje zdrowie bardziej niż ty sama, ale postanowił nie psuć wam tego wspaniałego wieczoru takimi bzdurami. Gdy spaliłaś zajęłaś miejsce na kocu koło swojego aniołka. Gdy spojrzałaś w niebo byłaś zachwycona niebo było bezchmurne co rzadko zdarzało się w rodzinnej Anglii, zdumiło cię  migotanie miliona małych gwiazdek na niebie
-Pięknie co?
Zapytał Louis
-Tak
Odpowiedziałaś z zapartym tchem w piersiach
-Opłacało się zaryzykować i wejść tu dla takiego widoku.
Stwierdziłaś
-Tak i tak żadna z  gwiazd nie przyćmiewa blasku twoich oczu kochanie
Rzekł chłopak, patrząc na ciebie jak by świata po za tobą nie było. Po chwili wpatrywania się w siebie chłopak wyciągną z kosz jedzenie i coś do picia. Po ukończeniu posiłku wznieśliście toast:
-Za nas i za nasz wieczór
Rzekł
-Za nas i nasz wieczór
Odpowiedziałaś, czas mijał tak szybko gdy byłaś z ukochanym. W pewnym momencie zrobiło się dziwnie chłopak zrobił się nie swój aż w końcu oznajmił:
-Kochanie... MY... My musimy porozmawiać... Porozmawiać o czymś ważnym...
Nie wiedziałaś o co mu chodzi a więc
-Dobrze
Zgodziłaś się z niepewnością
-YYYYYY...MMMMMM... No bo ja...No bo ja się muszę o coś ciebie spytać...
klęczeliście na kocu wpatrując się sobie nawzajem z oczy, nagle na twojej twarzy pojawił się wielki uśmiech Louis wyciągną z kieszeni bluzy małe czerwone pudełeczko w kształcie serca, łzy stanęły ci w oczach ale nie chciałaś mu przerywać...
-KWIATUSZKU WYJDZIESZ ZA MNIE??
W końcu wykrztusił z siebie te cztery jak do tej pory najpiękniejsze w twoim życiu słowa ;)
-TAAAAAAAAAAAAK!!!
Wykrzyczałaś mu w twarz po czym założył ci mały złoty pierścionek z diamentem na palec i cię czule pocałował. Po chwili leżeliście na kocu wtuleni w siebie i wpatrując się w gwiazdy wiedzieliście że tej nocy migają tylko dla was. Po paru minutach zaczął wiać lekki lecz chłodny wiatr, poprosiłaś chłopaka o klucze do auta żeby iść po kurtkę narzeczony chciał iść ci po nią ale nie pozwoliłaś żeby ktoś cię wyręczał. Wzięłaś z paczki kolejnego papierosa, odpaliłaś po czym odłożyłaś zapalniczkę na koc i  rzuciłaś na odchodne szybkie:
-Zaraz wracam nie tęsknij... Kocham Cię
-Ja zawsze tęsknię...Też cię Kocham
Odpowiedział z uśmiechem na twarzy
Gdy zbliżałaś się do schodów odwróciłaś się by pomachać narzeczonemu, w tym momencie w ułamku sekundy poczułaś jak ziemia pod tobą się zawala, usłyszałaś krzyk...wielokrotne wołanie (...) przez Louisa, poczułaś ból,uderzenie, krzyki stawały się coraz cichsze, ból ustępował, wokół zauważyłaś tylko powiększającą się plamę krwi i wszystko znikło. Po chwili obudził cię jakiś wstrząs nad sobą ujrzałaś twarz płaczącego Lou, kilku lekarzy jakieś światła wypowiedziałaś z bólem:
-Loui Kocham cię... Żegnaj.
Ostatnia łza spłynęła ci po policzku zamknęłaś oczy i zapadłaś w wieczny sen. Mężczyźni odciągnęli od ciebie twojego ukochanego i próbowali cię reanimować. Chłopak siedział za nimi z nadzieją, że cię uratują ale to był dla niego szok gdy lekarz oznajmił:
-CZAS ZGONU 23.34
Żadne z was nie przepuszczało, że potencjalnie najlepszy dzień w waszym życiu będzie też tym najgorszym. Pod wpływem emocji i rozpaczy mężczyzna pojechał do domu w którym jak do tej por mieszkałaś, wszedł do twojego pokoju, kwiaty które ci kupił leżały ciągle na łóżku w tym samym miejscu. Po jego policzkach poleciały gorzkie łzy goryczy i rozpaczy. Poszedł do twojej łazienki wciągną z szafki żyletki do maszynki. Napisał tylko list do najbliższych i bez wahania szybkim i zdecydowanym ruchem przeciął sobie żyły u lewej ręki. Natychmiast upadł na podłogę i stracił przytomność. Jego też nie dało się uratować gdy lekarze przyjechali za nim i weszli do środka to chłopak leżał już na ziemi w plamie krwi z kawałkiem kartki w jednej ręce i żyletką w drugiej. Liścik odczytano na jego pogrzebie:
"JEŻELI NIE MOGĘ ŻYĆ Z MOIM KWIATUSZKIEM TUTAJ BĘDĘ ŻYŁ Z NIĄ  TAM, TAK BĘDĘ SZCZĘŚLIWSZY PRZEPRASZAM WSZYSTKICH ZA EGOIZM INACZEJ NIE MOGŁEM POSTĄPIĆ... KOCHAM WAS LOUIS TOMLINSON"


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz